Włączenie Osób Niepełnosprawnych w życie społeczne poprzez pracę na otwartym rynku Logo of Leonardo Programme
DARE Project

Dr Michał Boni

Michał Boni urodził się w 1954 r. w Poznaniu. Ukończył studia na Uniwersytecie Warszawskim, obronił pracę doktorską z socjologii kultury w 1986 r. Przez wiele lat wykładał w Katedrze Kultury Polskiej UW.

Od 1980 r. działacz "Solidarności"' aktywny w strukturach podziemnych i podziemnej prasie. Członek władz krajowych "Solidarności" od 1989 r., w 1990 roku przewodniczący Zarządu Regionu "Mazowsze". W 1991 roku Minister Pracy i Polityki Socjalnej, w latach 1992 - 1993 sekretarz stanu w tym ministerstwie odpowiedzialny m.in. za politykę rynku pracy. Poseł na Sejm I kadencji w latach 1991 - 1993. Od 1995 dyrektor Programu Reform Polityki Społecznej przy Fundacji Batorego. Od 1994 do 1996 radny Gminy Centrum miasta stołecznego Warszawy. W latach 1996 - 1997 dyrektor i członek Zespołu Instytutu Spraw Publicznych.
Od 1998 do 2001r. Szef zespołu doradców Ministra Pracy i Polityki Społecznej.
Konsultant Enterprise Investors w dziedzinie zarządzania zasobami ludzkimi od 1994 roku.

Członek Rad Nadzorczych. Uczestnik licznych konferencji międzynarodowych na temat rynku pracy. Członek Komitetu Naukowego Wsparcia Wspólnoty ds. Oceny NPR i Programów Operacyjnych. Kluczowy ekspert współpracujący przy powstawaniu Narodowego Planu Rozwoju, Krajowego Planu działań na lata 2007-2013. Współpracownik fundacji polskich i międzynarodowych (m. in. CASE Centrum Analiz Społeczno-Ekonomicznych, Centrum Stosunków Międzynarodowych, Polsko-Amerykańskiej Fundacji Wolności, Instytutu Nauki o Człowieku w Wiedniu). Przedstawiciel pracodawców polskich w Fundacji na Rzecz Poprawy Jakości Życia w Dublinie. Doradca PKPP Lewiatan. Autor wielu opracowań, artykułów i komentarzy.

Zdjęcie: dr Michał Boni w czasie prezentacji.

Polityka wobec osób niepełnosprawnych na rynku pracy - zagrożenia, błędy, szanse

Myślę, że konferencja niniejsza jest ważnym wydarzeniem, które, z jednej strony, umożliwia dzielenie się bardzo praktycznymi wnioskami z konkretnego działania na rzecz osób niepełnosprawnych, a z drugiej, stanowi okazję do zastanowienia się nad tym, jak tworzyć zręby polityki społecznej wobec tej grupy osób. W związku z tym, zamierzam dokonać tu krótkiego przeglądu filozofii i sposobów spojrzenia na obecność osób niepełnosprawnych na rynku pracy. Oczywiście, nie będę w stanie wyczerpać wszystkich możliwych wymiarów tego zagadnienia. Uznałem bowiem, że ważne będzie, jeśli otrzymacie Państwo inspirację do zastanowienia się, co robić dalej i jak patrzeć na problemy dotyczące obecności osób niepełnosprawnych na rynku pracy.

Zacznę od krótkiej charakterystyki sytuacji na rynku pracy.

Stopa bezrobocia w Polsce waha się między 17 a 18%. Ten poziom utrzymuje się od dwóch lat. Niektórzy uważają, iż mamy tu do czynienia, nawet przy stosunkowo wysokim tempie wzrostu gospodarczego, ze zjawiskiem bezzatrudnieniowego wzrostu gospodarczego. Wymaga zastanowienia się, jak wspomagać wzrost zatrudnienia wtedy, gdy gospodarka sama z siebie, nawet przy dobrych wynikach, nie jest w stanie tworzyć nowych miejsc pracy.

Tylko 52% Polaków w tzw. wieku produkcyjnym pracuje, a celem Strategii Lizbońskiej jest osiągnięcie poziomu 70%. W Danii zatrudnienie znajduje 75% osób, w Stanach Zjednoczonych - 73 %, a średnia europejska to 64%. Polska ma bardzo niski wskaźnik zatrudnienia, najniższy spośród 25 krajów Unii Europejskiej.

W Polsce stopa zatrudnienia powyżej 50. roku życia wynosi 26%. Tylko 13% kobiet przechodzi na emeryturę w wieku 60 lat, reszta wcześniej. To samo dotyczy mężczyzn - tylko 30% przechodzi na emeryturę w wieku 65 lat, reszta wcześniej. Średnia wieku wyjścia z rynku pracy to 58 lat. Mamy zatem, przy wydłużającym się czasie życia, olbrzymie problemy z utrzymaniem w zatrudnieniu osób starszych i starzejących się. Stopa bezrobocia wśród ludzi młodych (19-24 lata) wynosi 36%. Niektórzy twierdzą, że stopa bezrobocia w tej grupie jest zwykle dwukrotnością przeciętnej średniej stopy bezrobocia. Jeżeli więc stopa bezrobocia ludzi młodych wynosi 36%, to dlatego, że bezrobocie jest na poziomie 17-18%. Niemniej jednak z punktu widzenia młodego pokolenia wchodzącego na otwarty rynek pracy jest to zjawisko niewątpliwie frustrujące.

Aktywność zawodowa osób niepełnosprawnych w Polsce wynosi 16,5% , a wskaźnik zatrudnienia około 13% - jest to jeden z najniższych wskaźników wśród krajów Unii Europejskiej. Mówię o tych wskaźnikach również po to, aby zachęcić Państwa do zastanowienia się nad tym, jak można wspierać zatrudnienie osób niepełnosprawnych i zarazem widzieć w szerokiej perspektywie wszystkie problemy rynku pracy.

Spróbujmy zatem zastanowić się, jaki model integracji społecznej osób niepełnosprawnych funkcjonuje w Polsce. Na jego kształt wywiera wpływ cały szereg różnego rodzaju uwarunkowań.

Zaliczyć do nich trzeba przede wszystkim liczne bariery techniczne i niewystarczający dostęp do technologii wspierających (wózki i inne urządzenia rehabilitacyjne). Bariery architektoniczne są wciąż wszechobecne mimo znacznego postępu, który nastąpił w przeciągu kilkunastu ostatnich lat.

Istnieją także bariery mentalne. Nie jesteśmy jeszcze w stanie, jako społeczeństwo, w pełni zaakceptować na różnych stanowiskach, w różnych miejscach, przy realizacji różnych zadań, osób niepełnosprawnych. Powoduje to wykluczenie społeczne tej grupy osób i ograniczenie ich możliwości życiowych. Przypomnijmy tu choćby niedawną sytuację, gdy nowi posłowie instalowali się w parlamencie. Okazało się, że posłowie na wózkach praktycznie nie mają prawie żadnej technicznej możliwości funkcjonowania w Sejmie. Świadomość tego może pomóc w rozwiązaniu analogicznych kwestii także w innych obszarach życia społecznego.

Kolejnym problemem jest przedmiotowe traktowanie osób niepełnosprawnych. Cały system, który przy różnych efektach pozytywnych, jakie udało się w ciągu kilkunastu lat wypracować, oparty jest na swoistej transakcji finansowej pomiędzy państwem a pracodawcami. Państwo próbuje stworzyć warunki, które materialnie zainteresują pracodawców i zachęcą ich do zatrudniania osób niepełnosprawnych. Taki model był i jest stosowany w różnych krajach. Wydaje się jednak, że w wersji, w jakiej funkcjonuje w Polsce, w swojej istocie powoduje ignorowanie potrzeb tych, dla których był on przecież tworzony. Spory publiczne, które było niekiedy słychać, dotyczyły zwykle tego, czy przedsiębiorstwa osiągają odpowiedni zysk, czy wykorzystują przepisy i ulgi podatkowe, żeby zatrudniając osoby niepełnosprawne, mogły zarobić jak najwięcej. Powoduje to przedmiotowe traktowanie osób niepełnosprawnych, a owe transakcje finansowe odbywają się często poza plecami samych zainteresowanych.

Kolejnym elementem naszej analizy powinien być system kwotowy obowiązujący w Polsce. Wydawało się w momencie jego tworzenia, że będzie zachęcał pracodawców do zatrudniania osób niepełnosprawnych, zwalniając ich z obowiązku płacenia składek na PFRON. Okazuje się jednak, że poziom zatrudnienia osób niepełnosprawnych w instytucjach publicznych, samorządach i administracji wynosi zaledwie 0,81%. Kraje, które podejmowały działania na rzecz integracji społecznej osób niepełnosprawnych, zaczynały od tego, że właśnie w instytucjach publicznych zatrudniano te osoby, aby pokazywać, jak bardzo jest to ważne dla państwa. W Polsce natomiast instytucje publiczne zwykle występują o zwolnienie ich z konieczności zatrudniania osób niepełnosprawnych, przez co prowadzą do długich sporów z PFRON-em, w których czynnikiem odwoławczym jest Minister Pracy i Polityki Społecznej. Tak więc system kwotowy w gruncie rzeczy, nie spełnia wyznaczonej mu roli.

Są jeszcze inne cechy polskiego modelu integracji społecznej. Przedmiotowe traktowanie osób niepełnosprawnych prowadzi do tego, że rehabilitacja zawodowa oraz przygotowanie tych osób do różnych funkcji zawodowych ma charakter negatywny - koncentruje się na ich ograniczeniach, na tym, czego nie mogą, czego nie umieją, czyli, brutalnie mówiąc, do czego się nie nadają. Powoduje to, że nie dostrzega się już nabytych umiejętności, jak również potencjału, możliwości i tego, jak wiele mogą wnieść osoby niepełnosprawne do współczesnej gospodarki i różnych dziedzin życia społecznego. Oczywiście, muszą one być odpowiednio przygotowane do wykonywania określonych funkcji zawodowych. Warunkiem takiego przygotowania jest zmiana warunków zatrudnienia, co niesie za sobą bardzo wysokie koszty. Nie chcę przez to powiedzieć, że nie należy dostosowywać miejsc pracy do potrzeb osób niepełnosprawnych, ale dostosowując je, trzeba równocześnie, a może przede wszystkim, pamiętać o tym, jak przygotowywać osoby niepełnosprawne do tego, aby mogły być konkurencyjne i podejmować zatrudnienie u różnych pracodawców.

Kolejnym wyzwaniem jest sprawa obecności osób niepełnosprawnych na otwartym rynku pracy. Jest kwestią niezwykle ważną, czy w myśleniu o integracji społecznej osób niepełnosprawnych będziemy szukać rozwiązań opartych jedynie na sektorze pracy chronionej, czy także na otwartym rynku pracy. Trzeba tu postawić problem zmian w polityce społecznej i kształtu jaki te zmiany powinny otrzymać. Po pierwsze, wydaje się, że należy, nie negując potrzeby wspierania chronionych rynków pracy, wzmocnić działania nakierowane na obecność osób niepełnosprawnych na rynku otwartym. Musi to jednak prowadzić do refleksji nad tym, jakie są warunki zatrudnienia w Polsce - co sprzyja, a co ogranicza tworzenie miejsc pracy. To z kolei prowadzić musi, jak myślę, do przekonania, że cała polska polityka zatrudnienia wymaga jednorodności, której wytworzeniu mogą sprzyjać odpowiedzi na poniższe pytania:

Czy koszty pracy nie są zbyt wysokie, szczególnie te o charakterze pozapłacowym?

Czy, podejmując przygotowanie osób różnych rodzajów ryzyka - o niskich kwalifikacjach, niepełnosprawnych, starszych - do rynku pracy, dobieramy odpowiednie narzędzia?

Należy tu podkreślić, iż wiele osób niepełnosprawnych nie ma wysokich kwalifikacji zawodowych. Jako osoby niżej wykwalifikowane mieszczą się w grupie pracowników niskopłatnych. Klin podatkowy, czyli element związany z wysokimi kosztami pracy w Polsce, jest szczególnie dotkliwy dla tej grupy osób, niepełno jak i pełnosprawnych. Pracodawca zadaje sobie pytanie, czy osobę o niskich kwalifikacjach, przy wysokich kosztach pracy, opłaca się w ogóle zatrudniać. Oczywiście, gdy subsydiujemy zatrudnienie, to jest to jakiś rodzaj utrudnienia w podejmowaniu decyzji przez pracodawcę.

Ważne jest w zmianie orientacji przede wszystkim to, abyśmy widzieli potrzebę jednorodności całej polityki zatrudnienia i patrzyli na nią pod kątem efektywności podejmowania różnych działań w stosunku do osób niepełnosprawnych. Musimy dostrzegać także osoby, które wymagają specyficznych narzędzi i instrumentów na chronionych rynkach pracy, również z wykorzystaniem instrumentarium związanego z zatrudnieniem socjalnym. Nie wolno nam jednak utracić z pola widzenia osób niepełnosprawnych mogących zaistnieć na otwartym rynku pracy.

Wreszcie, reorientacji wymaga system kwotowy. Celem ma być zwiększenie zatrudnienia osób niepełnosprawnych, a nie tylko rozpatrywanie tego pod kątem wyłącznie płacenia lub nie składki lub szukania ulg. Minister Paweł Wypych, o ile pamiętam jego pierwszą wypowiedź na konferencji w Warszawie, podkreślał, iż skandalem jest to, że w instytucjach publicznych jest tak niski wskaźnik zatrudnienia osób niepełnosprawnych. Oby udało się Panu Ministrowi przekonać administrację publiczną, a potem samorządy, aby tę sytuację zmienić. Powinno się to jednak wiązać ze zmianą tego, co zdefiniowałem tu jako podstawowe zagrożenie, czyli postrzegania osób niepełnosprawnych przez pryzmat ich ograniczeń, a nie potencjału jakim dysponują.

Co jest zatem potrzebne, aby zwiększyć ten potencjał?

Po pierwsze, trzeba dokonać szczegółowej analizy systemu edukacji osób niepełnosprawnych i zadać sobie pytanie, czy ten system przygotowuje ich odpowiednio do pełnienia różnych ról społecznych. Myślę, że mamy bardzo wiele kłopotu w stymulowaniu uczestnictwa osób niepełnosprawnych w bardziej zaawansowanych formach edukacji, co wiąże się z uzyskiwaniem wysokich kwalifikacji.

Po drugie, trzeba zwrócić uwagę na coś, co uległo już zapomnieniu, a może nawet nigdy nie istniało. System edukacji osób niepełnosprawnych jest nastawiony na kształcenie dzieci i młodzieży na poziomie podstawowym. Brak jest natomiast instytucji kształcących osoby dorosłe. I to nie tylko wtedy, kiedy po okresie bierności zawodowej chcą podjąć próbę bycia aktywnymi zawodowo, ale także, gdy decydują się na reorientację swoich kwalifikacji, umiejętności i kompetencji. Polska ma olbrzymie kłopoty z infrastrukturą edukacji osób dorosłych w ogóle. Dlatego te problemy należy oczywiście rozpatrywać łącznie.

Młodzi ludzie w Polsce mają lęk przed podejmowaniem pracy - boją się otwartego rynku pracy, wysokiego bezrobocia, rosnącej konkurencji. Spróbujmy wyobrazić sobie młode osoby niepełnosprawne w sytuacjach związanych ze startem zawodowym - wszystkie te lęki rosną w dwójnasób. Jeśli zaś lęki rosną w dwójnasób, to proporcjonalnie do nich powinna być rozwinięta pomoc dla tych osób - doradztwo zawodowe, kursy o charakterze psychologicznym, podwyższanie umiejętności komunikacyjnych, dawanie poczucia wyższej samooceny. Również to, co uczelnia może zrobić w tym zakresie, wydaje mi się być niesłychanie ważnym zadaniem.

I wreszcie pośrednictwo pracy. W stosunku do osób niepełnosprawnych powinno ono być wyspecjalizowane, profesjonalne, a takie w ogóle w Polsce nie jest rozwinięte. Należałoby podkreślić, że aby wzmocnić szanse i umiejętności osób niepełnosprawnych, potrzebna jest otwarta konkurencja pomiędzy różnymi podmiotami świadczącymi usługi zatrudnieniowe (doradztwo zawodowe, pośrednictwo, wspieranie kompetencyjne). Konkurencja taka w większym stopniu pozwoliłaby na sensowne wykorzystywanie pieniędzy publicznych z korzyścią dla zainteresowanych. Potrzebne są ponadto centra przystosowania zawodowego. Zadbać trzeba również o stworzenie warunków wpływających na zwiększenie podmiotowości osób niepełnosprawnych. To wszystko wymaga przemyślenia i wprowadzenia do planu pracy PFRON.

Ostatnią sprawą, która wydaje mi się tu bardzo istotna, jest potrzeba zmiany postawy pracodawców wobec osób niepełnosprawnych. Liczba patologii, która dała się zauważyć w wykorzystywaniu różnych ulg podatkowych, skłania mnie do przekonania, że być może nie jest to rozwiązanie najlepsze i że w gruncie rzeczy jest ono kosztowne przy stosunkowo niskiej efektywności. W związku z tym, jeśli przyjąć założenie, że chcemy wspierać zatrudnienie osób niepełnosprawnych na rynku pracy, to pomoc powinna być kierowana do osób czy grup uczestniczących w różnego rodzaju programach, a relacja pomiędzy osobami niepełnosprawnymi a pracodawcami powinna być relacją obopólnej korzyści, ze szczególnym uwzględnieniem wartości, które może wnieść pracownik niepełnosprawny do firmy i to zarówno w wymiarze ekonomicznym jak i społecznym.

Podczas przerwy opowiadałem co przydarzyło się mi przed kilku miesiącami w luksusowym sklepie z ubraniami przy 5. Alei w Nowym Yorku. Sprzedawczyni poprosiła mnie, bym wyraźniej mówił. Pomyślałem, że mój angielski brzmi zbyt europejsko, ale się dowiedziałem, że jest to osoba niesłysząca i czyta z ust. Proszę zwrócić uwagę na to, że nie był to jakiś tam „byle jaki” sklep, ale sklep, gdzie bardzo ważny jest kontakt bezpośredni sprzedawcy z klientem, bo od tego zależy bardzo dużo. To była odwaga zainwestowania w pracownika i jego psychiczne przygotowanie do pracy. To jest coś, czego jeszcze ewidentnie brakuje w Polsce.

A teraz wnioski.

Po pierwsze, polityka wobec osób niepełnosprawnych nie powinna dreptać w kółko, a tak się w tej chwili dzieje. Od kilkunastu lat mamy przecież taki sam poziom zatrudnienia osób niepełnosprawnych. Konkretne osoby się zmieniają, ale ich liczba pozostaje bez zmian. Trzeba zatem zmienić politykę i filozofię podejścia do osób niepełnosprawnych. Sojusznikami mogą tu być nie tylko środowiska tych osób, ale także instytucje związane z rynkiem pracy, pracodawcy i na pewno uczelnie wyższe.

Po drugie, konieczne są zmiany instytucjonalne, czyli przełożenie nowej polityki na zmiany legislacyjne. Trzeba również pamiętać o tym, że mogą do tego posłużyć rozmaite projekty i środki unijne.

Na koniec chciałbym powiedzieć, że po to, aby dokonać takich zmian, trzeba postawić sobie pewne cele, które z kolei wymagają opracowania priorytetów.

Polityka społeczna jako polityka wyrównywania szans wymaga priorytetów. Słabością polskiej polityki zatrudnienia jest właśnie ich brak. Istnieje natomiast swego rodzaju przymus, który różne środowiska, w tym także polityczne, stosują wobec nas, co rusz mówiąc, że ze społecznego punktu widzenia jest potrzebne to lub tamto.

Pozwolę sobie jeszcze na bardzo ostry komentarz dotyczący ostatniego pomysłu Ligi Polskich Rodzin, aby na przykład w rocznicę śmierci papieża wypłacać emerytom, którzy mają niskie dochody, po pięćset złotych. Ma to kosztować budżet państwa miliard złotych. Teraz może to jest rozwiązanie bardzo potrzebne, aczkolwiek analizy pokazujące gospodarstwa domowe i ich bliskość do sfery ubóstwa wskazują, że na pierwszym miejscu, jeśli chodzi o duży dystans do ubóstwa, są w Polsce rodziny osób prowadzących własny biznes, a na drugim miejscu rodziny emerytów. Nie należy emerytów mylić z rencistami, renciści są rzeczywiście dużo niżej. Otóż przeznaczenie tego miliarda złotych w tym kierunku, a nie na przykład na budowę infrastruktury umożliwiającej poprawę startu i obecności osób niepełnosprawnych na rynku pracy, jest klasycznym przykładem działania bez priorytetów i bez hierarchii. Dlatego wydaje mi się, że i dla tej konferencji i dla działań państwa jest bardzo ważne, aby mówić, w jaki sposób politykę integracji społecznej osób niepełnosprawnych oraz ich integracji z rynkiem pracy postawić odpowiednio wysoko w priorytetach polityki społecznej w Polsce.

[powrót]

Poniższe symbole oznaczają, że strona ta spełnia wszystkie światowe standardy w zakresie dostępności dla osób niewidomych.

[ AAA Bobby aproved ]   ||   [ 508 Bobby aproved ]   ||   [ W3C XHTML 1.1 ]   ||   [ W3C CSS ]